Wymiana
Kraków-Orlean- wyjazd do Francji 8-17 maj 2008
Po długiej jeździe urozmaiconej niewielkimi problemami technicznymi, spóźnieni pięć godzin, dotarliśmy do Orleanu. Przed szkołą czekali na nas zniecierpliwieni korespondenci francuscy wraz z rodzicami. Dość sprawnie i szybko wszyscy rozjechali się do swoich „francuskich domów” marząc o kąpieli i wygodnym łóżku.
W sobotę rano, o 8.30 (tak, tak, nie dane nam było wyspać się porządnie!) spotkaliśmy się przed szkołą i wraz z Francuzami wyruszyliśmy na wspólne zwiedzanie. Najpierw obejrzeliśmy piękny kościółek Germiny des Pres a potem czekała nas wizyta w bazylice Saint Benoit, po której oprowadzał nas brat z zakonu benedyktynów. Kolejnym punktem naszej wycieczki był spacer po lesie, podobno jednym z największych we Francji. Ale najpierw, obowiązkowo z wybiciem godziny dwunastej w południe-piknik! Wzmocnieni kanapkami, odświeżeni wodą ze studni, a niektórzy nawet całkiem mokrzy, wyruszyliśmy w drogę. Trasa liczyła podobno 7 kilometrów i wiodła prawie cały czas przez dość jednostajny las. No cóż, zdecydowanie wolimy nasz Lasek Wolski!
Niedzielę i poniedziałek, każdy spędził w domu „swojej francuskiej rodziny”, ale to już są całkiem inne historie!
We wtorek znów wszyscy spotkaliśmy się przed szkołą, o 8 rano, i wyruszyliśmy do Paryża. Niestety czasu nie mieliśmy dużo, więc piękną, francuską stolicę zwiedzaliśmy półbiegiem. Obejrzeliśmy oczywiście katedrę Notre Dame, rzuciliśmy okiem na Hotel de Ville, przeszliśmy nad Sekwaną, doszliśmy do Luwru gdzie większość zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie przed słynną już Piramidą. Następnie przespacerowaliśmy się przez ogród Tuilleries, doszliśmy do placu Concorde i dalej, słynnymi Champs-Elysees, aż do łuku Tryumfalnego. Ostatnim punktem programu była Wieża Eiffel'a. Ale też tylko „z zewnątrz” bo nie było czasu na wjazd na górę. Niestety nie zdążyliśmy już też dotrzeć na wzgórze Montmartre! No i nie było czasu na kupienie pamiątek, czego większość bardzo żałowała! Będzie to dobry pretekst do powrotu!
W środę przed południem zaserwowano nam cztery lekcje w szkole i „pyszny” obiad w stołówce. Po południu obejrzeliśmy z młodym przewodnikiem (ciekawe, dlaczego dziewczyny tak uważnie go słuchały...) stare miasto w Orleanie: Katedra, dwa Kościoły, podziemia i oczywiście pomnik słynnej Joanny d'Arc.
Czwartek był już ostatnim dniem zwiedzania i był on najbardziej udany! Najpierw odwiedziliśmy zameczek Clos Luce, w którym Leonardo da Vinci przeżył ostatnie trzy lata swojego życia. W ogrodzie można było podziwiać makiety zaprojektowanych przez mistrza maszyn takich jak: aeroplan, automobil, helikopter, maszyna oblężnicza, most obrotowy, rower... Aż trudno uwierzyć, ze już w XV wieku ktoś wymyślał takie rzeczy....
Potem zwiedziliśmy zamek królewski w Amboise a w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przed zamkiem Chambord, który zrobił na wszystkich olbrzymie wrażenie.
Wieczorem czekał nas wieczorek pożegnalny w szkole, który raczej pominiemy milczeniem.
W piątek rano był czas na ostatnie zakupy i około godziny 14 wyruszyliśmy w drogę powrotną wydając radosne okrzyki. Jak wiadomo: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! Tym razem bez niespodzianek, dotarliśmy sprawnie do Krakowa gdzie przed szkołą czekały na nas stęsknione rodziny.